Ostatnio uczelnia wysłała mnie na termin obowiązkową do liceum, w którym spędziłem 3 lata mojego życia. Celem stażu było poznanie z programem nauczania na ćwiczeniach informatycznych.
Śmiać mi się chciało jak przypomniałem sobie swoich nauczycieli i to, czego mnie chcieli nauczyć. Najlepsze lekcje informatyki były na przerwach jak chodziliśmy grać w strzelaniny do sali informatycznej, dlatego to było pierwsze miejsce, które odwiedzałem
Tam narodziła się idea powstania klanu i tam zaczynaliśmy szał, które trwa do dzisiaj od 4 lat.
Kiedy wszedłem do środka oczom mym ukazała się pewna nowość &
Zweryfikowałem, ulubionej gry też już nie było.
Teraz swoje kroki powinienem skierować do pracowni informatycznej.
Przyzwyczajenia są drugą naturą człowieka. Dziś dostałem nowy sprzęt do pracy i stary laptop poszedł do serwisu. Wróci do jakiegoś nowicjusza. Mimo że ten nowy jest niesamowity i ogromny, z baterią, która wytrzymuje ponad 3 godziny pracy lub oglądania filmu, to jest tamtego polubiłem. I tu pojawia się refleksja kolejna: dlaczego traktujemy swoje narzędzia tak personalnie? To jest chore. Faktem jest, że z laptopem spędzam więcej czasu niż z żoną lub w pracy. Niczego dłużej nie robię w ciągu jednej doby. Policzmy.
Sen 5-6 godzin, praca 9 godzin, przejazdy 3godziny, z 6 pozostałych minimum dwie godziny przy komputerze. Z laptopem wychodzi 11-12 godzin. Ciekawe co na to oczy;)